piątek, 24 stycznia 2014

Żyletka i nóż są mi dobrze znane. Często z nimi rozmawiam. Mam nadzieję, że bardzo dobrze się nimi opiekuję i że będą czuły się wspaniale, kiedy głębiej zanurzę je w moich żyłach. Zawsze sprawdzam czy są odpowiednio ostre. Dbam o nie najlepiej jak tylko potrafię. Jestem psychiczna? Może. Jestem wariatką? Na pewno. Czy wyląduje w psychiatryku na oddziale zamkniętym? Z pewnością. Budzę się i zasypiam z nowym pomysłem samobójstwa. Każdy z nas spieprzył kilka niezłych opcji, ale ja to chyba jestem w tym mistrzynią. Czego się nie dotknę to wszystko się wali. Sama gubię się w moim świecie. Czy kiedyś  znajdzie się ktoś, kto poda mi rękę i wyprowadzi na ten właściwy szlak ?. Jakie są granice samotności? Czy ta cholera ma w ogóle jakieś granice i skrupuły? Czy zdaje Sobie sprawę, że zniszczyła życie tylu wspaniałym ludziom? Leżę na wklęsłym dnie i nikt nie chce nawet zapukać z drugiej strony. Ironia losu? Nie sądzę. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz