wtorek, 11 lutego 2014

Siedzę sama w pokoju, który oświetla tylko mała lama stojąca na szafce przy łóżku. Zza ściany słychać tylko telewizor. W domu jak zwykle brak odgłosów jakichkolwiek rozmów. Tysiące myśli na minute rozpierdala mi głowę. Chciałabym zacząć krzyczeć, ale się boje. Czego? Tego, że rodzice wpadną przez drzwi z pytaniem co się stało. Nie chce im się tłumaczyć, więc będę cichutko zastanawiała się co dalej. Jakaś część mnie podpowiada mi, żebym użyła ulubionych przedmiotów, tylko problem z tym, że ich już nie ma w szufladce, ale zawsze zostaje temperówka ewentualnie nóż lub nożyczki. Pozostałość po tym profesjonalnym zabiegu będzie paskudna. Pozostanie na całe życie i będzie przypominać o chwilach słabości. Czy ten czyn jest tego warty? Nie, ale może pomóc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz