poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Zegar wybił północ, a ja dalej siedzę oparta o ścianę i myślę. Rozmyślam nad różnymi sprawami. Nad tym co było, nad tym co jest teraz i nad tym co będzie. Wiem jedno musi być dobrze, bo ja będę szczęśliwa nawet, gdybym miała to szczęście sobie narysować lub wyczarować. Chciałabym zniknąć na parę dni, odpocząć od tego wszystkiego, ale wiem, że nie mogę. Nie można chować głowy w piasek trzeba stawić czoła problemom. Na wyciągnięcie mojej ręki znajduje się szafka. Sięgam do jednej z szuflad i wyciągam śliczny scyzoryk, który dostałam na urodziny od taty. Jednym ruchem dłoni otwieram nóż, dość ostry. W sumie to nie wiem po co, bo to i tak nic nie pomoże. Pozostanie tylko paskudna rana, a potem blizna, która będzie w przyszłości przypominać o tych gorszych chwilach, chwilach słabości. Spoglądam na tapetę mojego telefonu i łzy same jakoś napływają do oczu. Wiem obiecałam Ci, że już nigdy więcej. Chce dotrzymać obietnicy chodź łatwo nie jest, ale mimo to podołam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz