Początek lipca i to właśnie teraz wakacje zaczęły się na dobre. Jestem już po zakończeniu roku. Poszłam grzecznie, zaniosłam kwiatki, odebrałam nagrody i świadectwo. Co do ocen końcowych i wyników egzaminów to jestem zadowolona. Oczywiście według rodziców mogłoby być znacznie lepiej. Ale może uda mi się ich zadowolić w nowej szkole. Szkoda było żegnać się z niektórymi osobami. Fakt moja klasa nie byłą do końca zgrana, ale zawsze było się z czego pośmiać. Będę tęsknić za tymi osobami, z którymi się przyjaźniłam, chcemy utrzymywać kontakt, ale nie wiadomo jak to się wszystko potoczy. Na razie z niecierpliwością oczekujemy na listy kandydatów przyjętych do poszczególnych szkół. W planach także jest spotkanie starej paczki przyjaciół. Miło wspominać będę także nauczycieli, którzy przez te trzy lata pokazali ludzką twarz. Biologia i kółko biologiczne z wicedyrektorem, zawsze było wesoło. Dużo się od niego nauczyłam, zawsze starał się odpowiadać dość wyczerpująco na każde nasze pytanie i jak to mawiał 'dzwonek jest dla nauczyciela'. Język polski z panią Elżbietą cóż tu mówić... Wymagająca, ale za to my, jej uczniowie, napisaliśmy najlepiej ze wszystkich klas egzamin z języka polskiego. Pani była zszokowana. Jej jedyną wadą były i są nerwy. Szybko się denerwowała, miała donośny głos i gdy na nas krzyczała to słychać ją było w całej szkole. Matematyka z panem Romanem, mistrz sucharów. Zawsze opanowany, choć potrafił być sarkastyczny. Fizyka, ehh ... Podczas całego gimnazjum miałam trzy nauczycielki. Na samym początku pani Blanka, miała ona wadę wymowy. Na sprawdzianach siadała na końcu klasy, bo myślała, że uczniowie z ostatnich ławek ściągają, a tym czasem cała klasa korzystała z pomocy naukowych. Drugim belfrem była nasza wychowawczyni, pani Mariola. Miła blondynka, która podawała nam zadania ze sprawdzianów, które potem przeprowadzała. Na samym końcu pani Monika, wymagająca, pedantyczna ... Ale to dzięki niej zrozumiałam fizykę, która jak dotąd wydawała mi się czarną magią. Historia i WOS to była porażka, pan Paweł. Przez okres trzech lat nie wiem nic z historii, no może poza kilkoma datami i to wszystko. A prowadzony przez niego WOS dla mnie to było tylko dodatkowe 45 minut na czytanie książek. Język rosyjski, tutaj także przewinęło się trzech nauczycieli, a raczej nauczycielek. Pani Iwona krzykliwa, ale dobrze uczyła, to dzięki niej pokochałam rosyjski. Następnie pani Sylwia, oziębła, mrukliwa i tajemnicza osoba. Oraz pani Agnieszka, którą będę bardzo miło wspominać. Wesoła, pogodna chciała, aby każdy miał pozytywne oceny, starała się bardziej niż uczniowie. Innych nauczycieli też będę miło wspominać, ale nie chce się zbytnio rozpisywać.
Człowiek dość szybko przywiązuje się do ludzi, miejsc rzeczy. Najgorsze są rozstania, ale czasem po prostu trzeba powiedzieć koniec. Jak szybko się zaczęło tak szybko się skończyło. Gaśnie pozostawiając po sobie niezliczony ból i przerażający smutek. Tak to jest niestety, że najpierw ktoś jest, a potem z czasem sie od siebie oddalacie. Na samym końcu zostaniecie nieznajomymi, którzy się nienawidzą. I po co to wszystko? ;(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz